W ramionach lotosu Wielki Pałac Królewski BANGKOK

Pierwsze wrażenie zostaje na zawsze nie da się go zatrzeć, odrzucić.

Powietrze ciężkie i lepkie o zapachu przepalonego oleju palmowego. Bangkok- jesteśmy. Poruszanie się po chodniku to nie lada wyzwanie. Jest on zastawiony stolikami i rozłożonymi prowizorycznie kuchniami. Dla Tajów pora kolacji, ma się wrażenie, że nikt nie gotuje w domu, że całe rodziny jedzą na mieście. Przeciskamy się pomiędzy smażonymi bananami a green curry. Zapachy pobudzają nasze kupki smakowe. Hałas, kurz, na lepkich ceratach w zapachu spalin spożywane są posiłki. Na każdym kroku portrety króla, udekorowane kwiatami, tkaninami.

Zmęczenie po 30 h podróży i różnica czasu daje nam się we znaki. Padamy jak muchy jutro też jest dzień.

Wita nas rześki poranek. Kolorowe tuk-tuki czekają.

Kierunek Wielki Pałac Królewski.Trzeba go zobaczyć, jest kwintesencją sztuki, architektury kunsztu tajskiego.

Otoczony białym murem, z oddali widać rytm kolorowych ceramicznych dachów. Dla Tajów wejście jest darmowe, dla turystów wiadomo płatne. Tłok, wycieczki, zorganizowane grupy.

Wielki Pałac Królewski nie ma długiej historii pochodzi zaledwie z XVIII wieku. Składa się z części świeckiej gdzie znajdują się pomieszczenia króla i jego rodziny oraz z kompleksu świątyń Wat Phra Kaeo.

Świątynie buddyjskie  kojarzyły mi się z wyciszeniem, medytacją. A tu rwetes, przekrzykujący się turyści, skupiający swoją uwagę na pozowanie w obiekty aparatów. No tak my też jesteśmy tu turystycznie.

Rzucają się w oczy kaskadowe dachy, z misternymi zdobieniami i złotymi strzelistymi wieżami. Witają nas postaci demonów yaksha, które chronią wejścia przed okiem zła.

Kipi od kolorów i misternych zdobień. Układane jak tort jedne wzory na drugie, jest tego tak dużo, że nie wiem na czym się skupić. Misteria wykończenia, płonące w słońcu złote chedi (stuba).Nawet jest tu kopia świątyni khmerskiej Angor Wat.

Widzimy kwiaty lotosu przy wejściu do światyni, rozpoznajemy je w elementach zdobień, w pozycji Buddy.

Wchodzimy do świątyni, zdejmujemy buty,nie możemy robić zdjęć. Więc pozostaje nam w pamięci postać Emerald Buddy, odzianego w nowe, drogocenne szaty.

Tu jest nasza chwila wytchnienia. Jego uśmiech będzie nam już towarzyszył do końca naszej podróży.Podobno uśmiech na postaci Buddy pojawił się by przybliżyć wiernym jego ludzki wymiar .

Wychodzimy oszołomieni nadmiarem wrażeń i egzotyką miejsca.

Smakujemy nowego orzeźwienia- napój z lichii.palac krolewski_3 palac krolewski_4 palac krolewski_2 palac krolewski_6palac krolewski_7 palac krolewski_8palac krolewski_10 palac krolewski_9 palac krolewski_11 palac krolewski_12 palac krolewski_13

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s